Czarny bez mój lek na „wszystko”

Wreszcie jest… Skraje lasów zaświeciły w końcu białym kwieciem czarnego bzu. Każdego roku, tak bardzo przeze mnie oczekiwany czarny bez, wreszcie zakwitł i w moim ogrodzie. Uwielbiam go za swoją prostotę, za  działanie na wielu płaszczyznach, za wspaniały smak, który uwielbiam i mogłabym się nim delektować bez końca.  Wspaniały biały kwiat o delikatnym, żółtym pyłku i równie wspaniałych właściwościach. Dziś chciałabym opowiedzieć co nie co o moim leśnym ulubieńcu.

Czarny bez

Na przełomie maja i czerwca zakwita piękny czarny bez. Jego baldachy zna chyba każdy z nas. Najczęściej możemy go spotkać na skrajach lasów w postaci krzewów lub drzew (drzewa częściej spotykam w głębi lasu, na skrajach jednak najczęściej są to krzewy). Wybaczcie mi proszę, jeśli posłużę się powszechną w moim regionie nazwą tej wspaniałej rośliny. Z zamiłowania do mojej gwary czarny bez jest po prostu hyćką i możecie spotkać się z tą nazwą w moim tekście. No więc hyćkę poznać można bardzo łatwo. W maju mieni się  pięknymi, dużymi baldachami białych kwiatów na krzewach. Na przełomie sierpnia i września można znaleźć zaś pęki czarnych jagód. Obie formy możemy z powodzeniem wykorzystać do naszych domowych przetworów, czy zapasów zimowych.

Materiał zielarski

Co możemy wykorzystać z czarnego bzu? Otóż na pierwszy ogień idą oczywiście kwiaty. Ogromne baldachy mogą być wykorzystane w różny sposób:

  • suszenie – kwiaty czarnego bzu możemy wysuszyć i wykorzystać do zimowych herbatek. W tym celu, pojedyncze kwiatki należy odciąć od baldachów, rozłożyć na papierze lub szmatce w ciemnym i przewiewnym miejscu. Suszymy krótko i przechowujemy w ciemnym i suchym miejscu
  • syrop bzowy – na niego chciałabym poświęcić osobny artykuł
  • nalewka bzowa – również poszukujcie w jednym z kolejnych wpisów
  • szampan bzowy – to być może za rok, w tym roku niestety nie dam rady
  • lemoniada bzowa – również za rok, chyba, że znajdę chwilkę i nastawię (jeśli zdążę przed wakacjami).
  • i wiele innych wariacji, zapewne kiedyś w przyszłości podzielę się swoimi pomysłami na czarny bez.

Następne w kolejności są owoce czarnego bzu, czyli czarne malutkie kuleczki, jagódki. Zbiera się je na przełomie sierpnia i września. Osobiście wolę zbierać wrześniowe, bo mam pewność, że więcej będzie dojrzałych. Owoce MUSZĄ być czarne i całkowicie dojrzałe. Niedojrzałe jagody są trujące. Owoce czarnego bzu nie mogą być spożywane na surowo, muszą zostać poddane obróbce termicznej. Również pestki czarnego bzu nie mogą zostać zjedzone, gdyż w żołądku zamieniają się w cyjanek. Również istnieje wiele sposobów na ich wykorzystanie m.in.:

  • suszenie – susze w piekarniku nastawionym na 60-80 stopni bez termoobiegu z otwartymi drzwiczkami. Używam do wzbogacania zimowych herbatek
  • syrop z owoców bzu – pojawi się na blogu kiedy nadejdzie na niego czas, czyli na przełomie sierpnia i września
  • sok z czarnego bzu – pojawi się kiedy już zaopatrzę się w dobrą wyciskarkę wolnoobrotową, sama jeszcze nie robiłam ale mam wielką ochotę na niego
  • wino z czarnego bzu – czeka w kolejce do wypróbowania, dam znać co z tego wyszło. W kwestii win nie mam zbytniego doświadczenia… muszę się wybrać na korepetycje do taty 😉
  • konfitura z czarnego bzu – też postaram się we wrześniu coś naskrobać
  • ocet z owoców bzu – powstaje zwykle z odpadu po syropie więc z całą pewnością przepis się pojawi (zrobię co w mojej mocy bo z czasem ostatnio krucho dość)

Kolejnym surowcem zielarskim są liście, które zbiera się w maju i czerwcu (zawierają spore ilości witaminy C). Suszy się je podobnie jak kwiaty czarnego bzu.

Ostatnim surowcem, który pozyskuje się przez cały rok jest kora hyćki.

Jest jeszcze pasożyt, który wykorzystuje pień czarnego bzu, a który jest również wykorzystywany jako produkt leczniczy. To popularnie u nas zwane ucho bzowe albo uszak bzowy. Jest to grzyb wyrastający w wilgotne, ciepłe dni na pniu czarnego bzu. Nie jest co prawda częścią rośliny, ale jest poniekąd ściśle z nią związane. O tym tworze, przypominającym nieco ucho pewnie któregoś dnia opowiem. Dziś jednak skupimy się na hyćce.

Właściwości hyćki

Czarny bez jest rośliną o bardzo zróżnicowanych właściwościach leczniczych. Zwykle mówię, że hyćka jest lekiem na wszystko.  Dlatego tak bardzo ją lubię. Kwiaty hyćki działają rewelacyjne na budowanie układu odpornościowego (owoce również, ale kwiaty mają silniejsze działanie). Wspomagają leczenie wszelkich chorób układu oddechowego (działają przeciwzapalnie, napotnie, wykrztuśnie, a także obniżają gorączkę). Kwiat czarnego bzu działa również zbawiennie na problemy sercowe, m.in. wspomaga krążenie i uszczelnia naczynia krwionośne. Mą również działanie odtruwające i wspomaga nieżyty żołądka i innych dróg pokarmowych. Pomaga w leczeniu prostaty oraz przy zapaleniach skórnych i zapaleniach narządów płciowych. Wspomaga tez leczenie zapalenia spojówek i łzawienie (okłady z naparu).

Owoc czarnego bzu, ma podobne działanie co kwiat. Dodatkowo wspomaga wypróżnianie, leczenie wątroby i woreczka żółciowego.

Podobne właściwości mają również liście i kora czarnego bzu.

Nowe właściwości hyćki w dalszym ciągu odkrywam. Uwielbiam jej zapach, uwielbiam jej smak i mam nadzieję, że uda mi się Was zarazić ta miłością do tej wspaniałej rośliny. Warto się z nią zaprzyjaźnić.

Jeśli spodobał Ci się mój wpis skrobnij proszę choć krótki komentarz 🙂 To zawsze dodatkowa zachęta, aby kolejny wpis pojawił się już wkrótce…

W przygotowaniu artykułu pomogły mi materiały dra Różańskiego oraz moja własna wiedza, którą zdobyłam przez lata praktyki 🙂

 

7 odpowiedzi do “Czarny bez mój lek na „wszystko””

  1. My zaczniemy od lemoniady, którą uwielbiamy. Potem będą placuszki, herbatki i smothie. To z kwiatów. O grzybkach przeczytałam dopiero w tym roku, więc jeszcze nie wypróbowałam. Bez jest super! Fajna nazwa hyćka.

    1. Ja zastanawiam sie jeszcze nad fermentowana herbatka z lisci 🙂 ale nie wiem czy zdaze bo zle sobie zaplanowalam w ty roku wakacje… i niedlugo wyjezdzam… Nawet syropkow nie zrobie tyle ile kazdego roku… lemoniady tez juz niestety nie zdaze, bo potrzebuje kilku dni… Ale dobry pomysl z tym smoothie 🙂 nigdy nie pomyslalam, zeby zrobic smoothie. Byc moze podkradne pomysl i wyprobuje 🙂

      1. przepisy beda wieczorem 😉 bedzie na pewno syrop. Dzis bede robic, musze fotki miec, zeby wrzucic na blog 🙂 jutro moze jeszcze lemoniade wrzuce

  2. Wreszcie trafiłam w dobre miejsce, już od pewnego czasu interesuje się ziołami i szukałam źródła wiedzy o ziołach, dużo wiedzy, zdjęcia ziół w naturze, bardzo mi się podoba

    1. Dziekuję bardzo za miłe słowa i bardzo się cieszę, że się podoba. Żałuję tylko, że nie mam tyle czasu da bloga, ile chciałabym poświęcić 🙂

Podziel się swoją opinią :)