Kleszcze – Jak się przed nimi bronić

Kleszcze to temat spędzający sen z powiek wielu osobom. Te niepozornie wyglądające pajęczaki mogą stać się przyczyną wielu bardzo poważnych problemów zdrowotnych. Dziś już wiemy, że przenoszą one wiele groźnych chorób. Coraz częściej wraca temat boreliozy inaczej zwanej chorobą z Lyme. Wywołują ją krętki borrelii, przenoszone właśnie przez kleszcze. To jednak nie koniec problemów, jakie mogą nam przysporzyć kleszcze. Mogą one również być nosicielami wielu innych, groźnych dla nas chorób, m.in. kleszczowego zapalenia opon mózgowych, chlamydii, bartonelli, yersenii czy babeszjozy. Jak więc bronić się przed tymi małymi terrorystami? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie i podpowiedzieć, w jaki sposób możemy się przed nimi obronić.

Na początek może słów kilka o boreliozie, którą przenoszą kleszcze i kilku mitach z nią związanych.
Borelioza to bardzo ciężka choroba, która może objawić się w krótkim czasie od zarażenia lub pozostać uśpiona przez wiele lat, aby zaatakować wtedy ze zdwojona siłą. Jak możemy poznać, że zostaliśmy zarażeni boreliozą? Najbardziej jednoznacznym objawem jest tzw. rumień wędrujący, który pokazuje się krótko po ukąszeniu kleszcza. U niektórych osób może się pojawić nawet po tygodniu lub dwóch. Rumień ten ma dość regularny kształt okręgu i z dnia na dzień się powiększa (stąd nazwa wędrujący). Z czasem, wewnątrz zaczyna pojawiać się biała otoczka. Jednak nie u każdej osoby zarażonej taki rumień się pojawia. Dlatego bardzo ciężko jest stwierdzić czy dany kleszcz nas zaraził, czy też nie.

Innymi objawami, które mogą zwiastować boreliozę m.in. są:

  • ból stawów
  • gorączka
  • złe samopoczucie
  • bóle mięśni
  • poty i dreszcze
  • bezsenność
  • zmęczenie
  • utrata wagi ciała
  • drętwienie kończyn
  • zapalenie opon mózgowych
  • zaburzenia rytmu serca i wiele innych

Boreliozę ciężko jest zdiagnozować, jeśli brak jest pierwszego, najbardziej charakterystycznego objawu w formie rumienia. Potrzebna jest wtedy specjalistyczna diagnostyka, która często nie jest łatwa.

Często możemy spotkać się z wieloma mitami na temat kleszczy. Warto wspomnieć o kilku z nich.
MIT 1: Kleszcz musi pozostać przyczepiony kilka godzin, aby było możliwe zarażenie.

Nie jest to prawdą, wystarczy bardzo krótki kontakt, aby zostać zarażonym.

MIT 2: Kleszcz musi zwymiotować, aby nastąpiło zarażenie, w tym celu nie należy natłuszczać niczym, a jedynie szybko wyjąć.

To też nie do końca jest prawdą. Krętki borrelii mogą być w okolicach aparatu gębowego pajęczaków, dlatego już krótki kontakt ze śliną może doprowadzić do zarażenia.

MIT 4: Boreliozę przenoszą tylko i wyłącznie kleszcze.

Nosicielami może być równie dobrze komar, meszka czy inne owady.

MIT 3: Należy wystrzegać się spacerów po lasach, bo to właśnie stamtąd można najszybciej przynieść kleszcza.

Warto pamiętać, że kleszcza można równie łatwo spotkać na łące, w przydomowym trawniku czy w krzakach w ogródku. Nie ma tu żadnej reguły, kleszcze czyhają na nas wszędzie. Istnieją jednak sposoby na to, aby się ich pozbyć, albo przynajmniej znacznie ograniczyć ich obecność w pobliżu domu.

Jak więc możemy się obronić?

Wrotycz pospolity to jedno z moich ulubionych ziół. Wiele osób omija go szerokim łukiem, ponieważ uchodzi za roślinę bardzo trującą. I owszem, jest to prawdą, natomiast stosowany odpowiednio i umiejętnie jest cennym nabytkiem w domowym zielniku. No dobrze, ale co ma wspólnego wrotycz z kleszczami? Otóż to, że one bardzo go nie lubią. Zawiera substancje trujące, szkodliwe również dla nich, a już sam zapach odstrasza nie tylko kleszcze, ale również komary i inne owady. Jeżeli mamy dostęp do świeżego lub suszonego ziela wrotyczu, możemy sporządzić sobie preparat, którym warto od czasu do czasu spryskać trawnik, aby kleszcze wyniosły się i omijały nasz ogródek z daleka.

Najlepszy w działaniu jest preparat sporządzony na świeżym zielu wrotyczu. Kiedy już uzbieramy interesującą nas ilość (ziele wraz z kwiatem lub samo ziele, jeżeli jeszcze nie kwitnie) roślinę w całości należy przemielić przez maszynkę do mięsa (lub rozbić tłuczkiem) i zalać do połowy wodą. Następnie odstawiamy preparat na dzień lub dwa, aby tujon zawarty we wrotyczu przedostał się również do preparatu. Teraz pozostało już tylko przefiltrować i spryskać trawnik.

Wczesną wiosną, kiedy nie dysponujemy jeszcze świeżym zielem wrotyczu, możemy do tego celu wykorzystać suszony materiał zielarski. W tym przypadku sporządzamy silny napar w stosunku 1:3 (1 porcja wrotyczu na 3 porcje wrzątku) i po wystygnięciu możemy również przystąpić do oprysków.

W ten oto sposób możemy czuć się znacznie bezpieczniej we własnym ogródku. Tylko, co z resztą świata? Jak bronić się na „obcym” terenie? Jak pójść bez obaw na spacer do lasu? A może lepiej zostać w domu lub pójść w bardziej bezpieczne miejsce?

Sposobów na kleszcze jest wiele i nie warto rezygnować z wycieczki do lasu, zbierania kwiatów na łące czy pikniku nad rzeką. Jedną z bardzo skutecznych kuracji jest regularne spożywanie czystka. Kurację antykleszczową należy rozpocząć już wczesną wiosną. Czystek nieznacznie zmienia zapach naszej skóry (zmienia również zapach naszego potu), dlatego warto popijać czystek jeszcze przed rozpoczęciem sezonu kleszczowego. Ten sposób wymaga regularności i czasu, ale efekty są zdumiewające. Musimy zwrócić uwagę również na to, że na rynku można spotkać kilka odmian czystka. Najskuteczniejszy w tej terapii jest czystek kreteński nazywany cistus incanus. Herbatkę należy popijać dwa razy dziennie przez całe lato. Na jesień i zimę robimy sobie małą przerwę i od wiosny znów możemy rozpocząć kurację.

Osoby mniej cierpliwe i oczekujące natychmiastowych efektów mogą nasmarować się naturalnym olejkiem lawendowym. Kleszcze nie lubią zapachu lawendy, więc taki olejek sprawdzi się całkiem nieźle. Jeżeli jednak chcemy wzmocnić jego działanie, możemy sporządzić sobie jedną z dwóch mieszanek na bazie wrotyczu.

Ziele wrotyczu (świeże lub suszone) należy zalać wrzątkiem i sporządzić napar (parzyć pod przykryciem do wystudzenia). Używamy około łyżeczki rozdrobnionego wrotyczu na szklankę wrzątku. Po wystygnięciu i przefiltrowaniu płynu, możemy przelać go do ciemnej buteleczki z rozpylaczem i wkropić kilka kropel olejku lawendowego. Tak przygotowanym preparatem możemy spryskać skórę i bez obaw korzystać z łona natury.

W podobny sposób możemy przygotować preparat na bazie nalewki z wrotyczu. Do sporządzenia nalewki wrotyczowej potrzeba około szklanki mielonego ziela (suchego lub świeżego). Przekładamy do szklanego naczynia i zalewamy 40% alkoholem (około 1,5 szklanki). Następnie odstawiamy na tydzień, od czasu do czasu mieszając. Gotową nalewkę należy przefiltrować i wymieszać w proporcji 1:1 z woda + kilka kropel olejku lawendowego.

Jak widać sposobów na kleszcza jest kilka, każdy pewnie znajdzie coś dla siebie. Nie rezygnujmy więc z naszych pięknych polskich lasów i przyrody. Natura podsuwa nam rozwiązania na wszelkie problemy, wystarczy tylko je odnaleźć.

Najskuteczniejszym preparatem anty-kleszczowym jest przepis dra Różańskiego:

5ml olejku eterycznego anyżowego
5ml olejku eterycznego eukaliptusowego
10ml olejku eterycznego lemongrasowego (trawa cytrynowa)
10ml olejku eterycznego cytronella
10ml salicylanu metylu lub olejku eterycznego golteriowego
10ml octanu etylu
100ml nalewki bursztynowej na etanolu powyżej 70%
nafta 850ml

Powyższą mieszankę stosuje się na ubranie (nie na skórę!)

Podane receptury są autorstwa dra Różańskiego

Jedna odpowiedź do “Kleszcze – Jak się przed nimi bronić”

  1. zamiast czystka lepiej czysciec lekarski, tak mowi barbara kazana ze 100 razy lepszy bo nie z hodowli i mozemy sami nazbierac.

Podziel się swoją opinią :)