Jak wzmacniać odporność dziecka

Sezon zielarski w zasadzie już się zakończył, ale pomyślałam, że mogłabym w czasie zimy też coś napisać. Ostatnio bardzo często pytacie mnie o to, jak wzmacniać odporność dziecka. Co robić, aby dziecko mniej chorowało i przetrwało możliwie jak najlepiej okres chorobowy. Myślę, że warto poruszyć ten trudny temat i opowiedzieć w kilku słowach, jak my walczyliśmy o odporność. Temat niełatwy i często bardzo indywidualny. Dziś postaram się podpowiedzieć, na co warto zwrócić uwagę, jakie zioła mogą okazać się pomocne, co z aptecznych rewelacji jest w miarę ok i może wspomóc odporność naszych dzieci oraz kilku innych aspektach ważnych w poruszanym dziś temacie.

Zacznę może od tego, że moje dziecko często chorowało, kiedy rozpoczęliśmy naszą przygodę z przedszkolem. Pewnie większość z nas spotkała się z tym problemem. Postanowiłam coś z tym zrobić, nie mogłam sobie pozwolić na ciągłe zwolnienia z pracy (znamy to doskonale). Pierwszym krokiem było znalezienie lekarza, który pomoże nam w walce i nie będzie przepisywał antybiotyku na każdy katarek. I tak zaczęła się nasza przygoda z leczeniem naturalnym. Jestem głęboko przekonana o tym, że taki sposób leczenia znacznie wpłynął na poprawę odporności mojego dziecka. Organizm nauczył się walczyć z chorobą, kiedy przekonał się, że żadne „wspomagacze” go w tym nie wyręczą. W ten sposób samodzielnie wytworzył sobie przeciwciała i nauczył się, jak radzić sobie z wirusem czy bakterią.

W temacie aptecznym, co nieco podpowiedział nam nasz pediatra. Dowiedziałam się i poznałam moc probiotyków. Pomogły nam w odbudowie jelit, które były totalnie zniszczone przez przepisywane wcześniej, nietrafione leki. Po latach poszukiwań znalazłam sposób i odpowiedni dla nas probiotyk. Podaję podczas choroby, a także wspomagająco jedną serię przed rozpoczęciem roku szkolnego (przedszkolnego). Uważam, że bardzo pomagają uzupełnić florę bakteryjną jelit, a  co za tym idzie, podwyższyć odporność organizmu. Nie chcę tu robić reklamy konkretnych preparatów, ale mogę podpowiedzieć na co zwrócić uwagę przy wyborze probiotyku. Dla mnie najważniejszą rolę odgrywa ilość kultur bakterii. Im więcej, tym lepiej i większa szansa na przedostanie się do jelit. Musimy przecież wziąć pod uwagę fakt, że część kultur bakterii może nie przetrwać i zostać zniszczonych przez kwasy żołądkowe. Z tego też powodu zdecydowałam się na podanie probiotyku rano na czczo, a nie tak jak zalecił nam pediatra – wieczorem. Dlaczego? A z tego prostego powodu, że rano żołądek jest pusty i probiotyk bardzo szybko dostanie się do jelit (znacznie szybciej niż przy pełnym żołądku). To oznacza krótszy czas narażenia bakterii na działanie kwasów żołądkowych, a więc większą szansę na przetrwanie jak największej ilości kultur bakterii. Efekty były widoczne bardzo szybko, znacznie lepsze niż przy podawaniu probiotyku wieczorem.

Kolejnym preparatem, na który warto zwrócić uwagę jest colostrum. Czym jest colostrum? Najkrócej – to siara mleka krowiego. Większość pewnie wie, że siara to najlepsza część pokarmu matki, bogata we wszelkie składniki odżywcze, które dziecko dostaje w pierwszych dniach karmienia. Tak samo cenne składniki ma każde mleko zwierzęce w początkowej fazie karmienia. Dlatego postanowiłam wypróbować colostrum i u nas. Warto zwrócić uwagę na fakt, że dzieci z nietolerancją, czy też alergią na mleko krowie nie mogą stosować tego preparatu.

Jeśli chodzi o zioła, to wachlarz jest dość szeroki. Nie będę wypisywać tu wszystkich roślin, ale chciałabym wspomnieć te, które my stosujemy. Ulubioną moją rośliną wspomagającą odporność jest zdecydowanie czarny bez. Każdego roku przygotowuję syropy z kwiatu i owocu czarnego bzu na ciężkie jesienno-zimowe czasy. Moje dziecko je uwielbia i chętnie wypija. Również herbatka z kwiatów czarnego bzu, osłodzona miodem, jest przepyszna. Jedna łyżeczka syropu, lub jedna herbatka dziennie w okresie chorobowym wystarczą, aby skutecznie wspomóc odporność. Czasem stosujemy wymiennie syrop z mniszka lekarskiego, lub herbatkę z forsycji. Dla nas to wystarczy.

Jednym z ważnych etapów walki o odporność jest u nas coroczne, jesienne odrobaczanie. Po lecie, które dziecko spędza na podwórku, często wkładając brudne ręce do ust, spędzając czas z pupilami, jedząc owoce brudnymi rękoma lub wkładając różne rzeczy do ust (pomysłowość dzieci nie zna granic) warto zastosować profilaktyczną kurację odrobaczającą. W jaki sposób my się odrobaczamy napiszę w osobnym poście, bo dużo pisania.

Co jeszcze pomaga nam przy wzmocnieniu odporności? Myślę, że nieco niższa temperatura w pokoju, w którym dziecko śpi (ok. 2 stopnie niżej niż w pozostałej części mieszkania). Staram się również nie ubierać dziecka zbyt mocno. Przegrzanie jest znacznie gorsze od lekkiego chłodu. Jeśli dziecko się spoci, znacznie łatwiej o chorobę. Dlatego często moje dziecko chodzi bez czapki jeśli temperatura nie spada poniżej 5 stopni.

Takie są nasze sposoby na wzmocnienie odporności. Z całą pewnością jest wiele innych i nie każdemu dziecku pomogą. U nas natomiast sprawdziły się rewelacyjnie, dlatego kontynuujemy każdego roku. Mam nadzieję, że skorzystacie z moich rad i okażą się równie pomocne dla wzmocnienia odporności Waszych dzieci, czego serdecznie wszystkim życzę 🙂

Zapraszam do dyskusji w komentarzach na temat, jak Wy wzmacniacie odporność swoich dzieci. Myślę, że może się tu wywiązać ciekawa dyskusja i źródło cennych informacji dla odwiedzających blog rodziców 🙂

Przepis na syrop z mniszka lekarskiego znajdziecie tu –> KLIK

2 odpowiedzi do “Jak wzmacniać odporność dziecka”

  1. Syrop z mniszka, sok z czarnego bzu, do tego naturalne probiotyki – sok z.kiszonego buraka, z kiszonej kapusty. Dieta zgodna z rytmem natury i regionem czyli jesienią i zimą jemy głównie kiszonki, a nie np sałatę. Zdecydowanie nie jestem zwolennikiem odrobaczania profilaktycznego szczególnie jeżeli chodzi o leki chemiczne np zentel. Czym innym jest np podawanie dzieciom oleju z pestek dyni. Jak dla mnie colostrum jest przereklamowane. Dobra dieta i dbanie o florę jelit w zupełności wystarczy. Poza tym z diety dzieci wyrzuciłam całkowicie mleko krowie. Jeżeli już coś od czasu do czasu zjedzą to jest to np jogurt naturalny (bez dodatków typu mleko w proszku i inne). Co ważne w chorobie dać organizmowi szansę na walkę i czas na chorowanie. Tak nabiera odporności i uczy się najlepiej bez pośpieszania. Istotne jest też zrozumienie że choroby wieku dziecięcego mają także rolę prozdrowotną i pomagają w utrzymaniu równowagi w organizmie. I oczywiście dużo świeżego powietrza. Nawet jak zimno i plucha czy deszcz warto spędzić choć pół godziny na dworze. Wierzyć mieszkania i utrzymywać odpowiednią wilgotność powietrza.

    1. zgadzam sie calkowicie. Jesli chodzi o odrobaczanie, w zadnym wypadku nie chodzi mi o chemiczne leczenie, daleka jestem od tego. Moje dziecko niestety w kiszonkach zagustowalo dopiero niedawno, ale rzeczywiscie zapomnialam o tym wspomniec, dzieki za komentarz 🙂 U nas mleko krowie jest w zasadzie od zawsze i nigdy nie zauwazylam zaleznosci mleko = choroba. Fakt, ze mamy mleko od zaufanego gospodarza, a nie sklepowe, wiec byc moze dlatego. Ale wiem, ze wiele dzieciakow ma probolem z mlekiem, wiec to tez wazna i cenna uwaga! Pozdrawiam serdecznie

Podziel się swoją opinią :)